księga gości


2009
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik



mysli-kochliwe bloguje...

2009-10-11 16:04:13
Maratonka

Z lekkim opóźnieniem, obwieszczam niniejszym całemu światu, że od dnia 27 września 2009 mam prawo nazwyać siebie MARATONKĄ! :)))

Jestem z siebie tak bardzo dumna i tak niesamowicie szczęśliwa, że nawet nie wiem jak to opisać! :)

Dla nieuświadomionych: dystans maratoński to 42km i 195 m - tak, jednorazowo :)

Przebiegłam ten dystans w 4h30min39sec :) I biegło mi się cudownie! Z grupą fajnych ludzi, ze śmiechem, z rozomowami o wszystkim i o niczym. To przez pierwsze 25 km. Przez następne kilka byłam już sama ze sobą, ze swoimi myślami, ze swoim bólem stóp, kolan, łydek i ud, ze swoim 'czy dam radę'. Ostatnie 8 km byłam już unoszona na fali szczęścia, nie czułam żadnego bólu, śmiałam się i biegłam. Zostawiałam w tyle ludzi, którzy mieli już tylko siłę iść. Ledwo iść. A ja biegłam, cały czas do przodu, cały czas w równym tempie, cały czas myśląc, że moim celem jest zatrzymanie na mecie stopera na 4h30 :D

I DID IT!!!!

Cholera, naprawdę to zrobiłam!!! Co za cudowne uczucie!! I zrobiłam to SAMA. Przykro, że osoba na którą tak bardzo liczyłam, nie przyjechała, nie dała wcześniej znaku że nie przyjedzie, ani nie dała znaku potem... Ale jaka radość wielka, że na mecie oprócz masy znajomych biegaczy również dwie niespodziewane osoby. To było przemiłe.

Następny Maraton w kwietniu :)


A następna notka już niedługo, o wakacjach, rejsie i obawach o życie swoje i współtowarzyszy :)




skomentuj (6)

2009-09-08 23:24:06
jak osa

Zła zła zła zła zła zła

duszę się w pomieszczeniach kiedy jestem zła, potrzebuję powietrza i przestrzeni. Potrzebuję biegania. Czy to już jest uzależnienie?
Teraz rozumiem, czemu nie musze tak często moich emocji przelewać na blogowy papier - opuszczają mnie razem z potem przy każdym kilometrze.

Ale dziś muuuuszęęę tę złość wykrzyczeć!


Czuję się wykorzystana, wyrolowana, zignorowana ... i źle mi z tym


skomentuj (6)

2009-09-01 20:33:55
biegające serce - nie mam pomysłu na tytuł

ciekawe, że nagle te porywy serca zgasły... łopotanie ustało. A może to były zwykłe nerwobóle??

Chyba trening 25km dobrze na mnie podziałał :) W ciemnym pustym i zimnym lesie, na dwudziestym kilometrze inne rzeczy są ważne, niż ... phi - facet ;p

Ciekawe, co będzie na maratonie :))) (jeszcze 26 dni)



skomentuj (4)

2009-08-29 21:02:00
FAK!

Przecież to chore jest. Zapomnieć trzeba. Nie czekać. Przecież wszystko mi mówi, że NIE. Ale to takie trudne. Już próbowałam kilkakrotnie, dwa razy mi się udało - na chwilę. Ale i tak ciągle każdego porównuję. Nikt nie ma szans. A ja się męczę. Cholera! Sobie wymyśliłam - ideał. Plakat powinnam zrobić. A2 na kredowym. Powiesić nad łóżkiem i się wpatrywać. Wzdychać i łkać. Czuję się młodo, ale bez przesady, do nastu lat nie chcę wracać.

A najbardziej mnie wkurza to, że przecież jestem taką fantastyczną kobietą, że trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć! FAK! No fak no, cholera jasna

a od tego czekania, tylko mnie brzuch boli!

skomentuj (4)

2009-08-26 22:53:13
role

On stoi przy garach mieszając coś na patelni, doglądając makaronu, przyprawiając. Jest go w kuchni pełno. Pachnie dokoła cudnie.
Wreszcie przyjeżdżam ja, z butelką czerwonego wina.
W drzwiach podaję butelkę z zawadiacką miną mówiąc "Przepraszam, że bez kwiatów"

:))))))

Podoba mi się ta współczesna zamiana ról :)





skomentuj (0)

2009-07-21 23:34:14
zauroczona morzem

Było przecudnie! Fantastycznie! Pięknie!

Teraz tęsknię. Za wiatrem, za wodą, za słońcem, za solą w ustach. Staję półnaga na balkonie i wystawiam każdy centymetr opalonego ciała na wiatr. W poszukiwaniu wspomnień. Otulam się słonymi myślami. I pieprznymi :)


   
 

 

 

 
 
 

 

skomentuj (9)

2009-06-23 23:57:51
rejs w Chorwacji

halo halo

zostaly 2 miejsca na rejs w Chorwacji w lipcu (11-18.07)!! :)))

Probowalam namówić Walisqę, ale niestety mimo upicia jej, a nawet pokazania cycków jej facetowi nie zdecydowali się na wyjazd ;p
Ale wiem, że gdyby tylko mogli to by pojechali. Szkoda.

Jeśli ktoś równie fajny jak Walisqa ma ochotę na:
- morskie żeglowanie
- dużo słońca
- pyszne żarcie
- moje, nieukrywam, zajebiste towarzystwo
- fajnego kapitana ;p


 to proszę o kontakt :)

AHOJ! że tak powiem :D



skomentuj (6)

2009-06-18 23:17:31
jest pięknie

Nic nie jest na zawsze, wszystko się zmienia, zawsze może być i lepiej i gorzej, więc po co właściwie się tym wszystkim przejmować?

Byle tylko w zgodzie ze sobą być - i będzie pięknie :) I wszystko jest takie jakie ma być. O! :)

I cudowne słoneczko pojawia się coraz częściej. A ja już nawet zaczęłam lubić deszcz - w deszczu się dobrze biega :)

A właściwie jestem nienormalna, inna jakaś :) I fajnie :)

 
skomentuj (2)

2009-06-11 12:50:54
pływanie też

żeby nie tylko o bieganiu było :) W lipcu spełnię swoje marzenie o żeglowaniu w Chorwacji! Bardzo się cieszę, bardzo! Tydzień na morzu! wow! Bardzo się tym ekscytuję :)
Tylko nie wiem czy odnajdę się w tych luksusach na jachcie (trzy łazienki, prysznice z gorącą wodą!!!) bo dotychczas na mazurskich łajbach po prostu sikało się za burtę :) A największym luksusem był stojak na piwo :))))

Jakby ktoś miał ochotę, to są jeszcze miejsca. Kapitana znam i polecam :) http://maxczarter.pl/rejsy.html

Będzie tak:


skomentuj (0)

2009-05-26 00:33:54
Półmaraton Hajnowski
 
 
Drugi Półmaraton, zabawa coraz lepsza :)

I chyba naprawdę to pokochałam. Uwielbiam tę przed startową atmosferę, kiedy będąc kilkaset km od domu spotykam znajomych z własnego podwórka i całej Polski. Kiedy kolejnych znajomych poznaję na trasie - gadamy, śmiejemy się, cierpimy razem i motywujemy się.
Uwielbiam nawet pęcherze i odciski na stopach, paznokcie co mi zlazły, ból stawów i mięśni - bo wtedy czuję, że dałam z siebie wszystko.
I te imprezy po-biegowe gdzie alkohol leje się strumieniami! :)) Po półmaratonie w Hajnówce zawieźli nas do Puszczy na ognisko, pieczonego dzika oraz nieograniczone ilości darmowego piwa i bimbru. Czyż tego można nie kochać?? Tańczyłam przez następne kilka godzin, nawet nie zauważyłam, że zaczął deszcz padać.

Nie rozumiem czemu, ale pokochałam to bieganie :)

Hmm, może trochę ze względu na niezwykle przystojnych biegaczy :))))
 
 
 


skomentuj (3)

CIEKAWOSTKI
Najlepsze SPA!!!!!
Warszawski Blog Samorządowy
Zanim do mnie zaggadasz
Ustawienia Hellingera

CO ROBIĘ?
Pomagam innym ile mogę

KONTAKT
Zagadaj 1704636
Napisz do mnie

ZNANI, LUBIANI I PODGLĄDANI
Niecodzienna
Baba
Inezz
Monologi (hasło)
Kawa i tango
Razor
PAF
Spas
Motyla Noga
Adaśko
Bieszczadnik
Super znita ;)
Bluemauritius
Taurus
Night
Zebra
Mr. J.
walisqa
stalij
perlopestka

ADMIN
blog